czwartek, 19 czerwca 2014

Carpe Diem - "Taka biba" cz.2

Dobry~, dawno mnie tutaj nie było, ale wreszcie powracam. Ciąg dalszy opowiadania -> ♔♥♔
Początkowo chciałam zamieścić cały koniec w tej części, jednak uznałam, że jeszcze to trochę pozmieniam i będą 3 fragmenty.
Jak zwykle też, muzyka, by lepiej się wczuć w sytuację.
Martin Garrix - Live
Zapraszam do czytania~!

Około godziny 19.00 wyszli z domu Arihyoshi. Pogoda wciąż dopisywała i nic nie wskazywało na to, że mogłaby się zepsuć. Powoli się ściemniało.
-Jedziemy, czy idziemy na piechotę?- spytał Yuuda.
-Ja bym się przeszła, ale nie wiem, jak wy.- odparła Arisa.
Po chwili każdy zgodził się na spokojny spacer. Po drodze Hana i Katsumi ciągle prosiły przyjaciółkę, by poprawiła sobie bluzkę. Ta jednak nie zwracała na to uwagi i szła dalej, pozwalając jakimś mężczyznom patrzyć się na siebie. Dobrze wiedziała, w jakim stanie najprawdopodobniej wróci do domu i jak po drodze narozrabia.
Hana czuła się dziwnie. Coś w środku nie pozwalało jej teraz bawić się tak, jak przyjaciółki. Nie mogła pojąć, jak można urządzać imprezę w sierocińcu, ale… Ale jeśli Arisa chodziła przez ten czas właśnie do domu dziecka, Mitsuzawa chyba powinna ją przeprosić. Jednak jak miała ją przeprosić, jeśli należała do grupy większości ludzi, tych, którzy nie potrafią przyznać się do błędu? Zresztą, Arihyoshi nie wyglądała na przejętą. Wydawałoby się wręcz, że nie chce o tym rozmawiać. I rzeczywiście tak było. W końcu fioletowowłosa postanowiła zapomnieć o sprawie i bawić się z resztą, ale nie pić, tak, jak przyjaciółki. Zdawała sobie sprawę z tego, że dziewczyny z chęcią zasmakują napojów grzechu. „Tym bardziej, jeśli będzie Ann i Eriko.” pomyślała.
W końcu po blisko godzinie łażenia skrótami dotarli do olbrzymiego i zadbanego domu dziecka. Zarówno Mitsuzawa, jak i Milllier musiały przyznać, że rzeczywiście – był to dobrze usytuowany, bogaty i odpowiedni budynek. W pierwszej chwili nic nie wskazywało na to, że może się w nim odbywać jakaś impreza. Jednak odbywała się, rzeczywiście.
-Ohoho~, już się rozkręcili~. -zauważyła Arisa.
-Co?
-No mówię, że się rozkręcili. Nie słyszycie?
Dziewczyny zaczęły dokładniej się wsłuchiwać, po chwili dopiero nieprzenikniona cisza ustąpiła. Usłyszały delikatny bas dochodzący z prawego skrzydła budynku. Odwróciły się w jego stronę, a z najdalszych okien dało się widzieć przebłyski kolorowych świateł (jedynie z tych otwartych okien, bo wszystkie miały przyciemniane szyby i pozasłaniane były czarnymi roletami).
-Huhuhu~, już się jaram~! -Arisa podskoczyła klaszcząc w dłonie.- Na co jeszcze czekamy~?
-Nie, na nic... Dobra panie, gotowe na ostrą zabawę?- zapytał Yuuda.
Katsumi pisnęła na tak, jednak Hana stała średnio przekonana. Początkowo pomysł imprezy był świetny, jednak słysząc muzykę z tak daleka trochę się zniechęciła. Będzie tam strasznie głośno i pewnie też ciemno- jeśli tylko kolorowe lampeczki i stroboskopy zgasną. Nie podobało jej się to. Zwłaszcza po tym, jak Aruko powiedział o alkoholu, narkotykach, rozbieraniu się i „wielu więcej”. W końcu jednak przemogła się.
-Raz kozie śmierć, ale ja nie piję.- powiedziała i podbiegła w stronę idących już przyjaciół.
-Taaa, „nie piję”...- Arisa zaśmiała się.


Weszli do sierocińca i skręcili w prawe skrzydło. Droga wydawała się być strasznie długa, dopóki nie zauważyli neonów na korytarzu. Co jakiś czas spotykali ludzi w różnych strojach i o różnym wyglądzie, różnej maści i płci. Każdy grzecznie się witał. „Najwidoczniej jeszcze się do końca nie rozkręcili, ale cóż, mają na to całą noc~” przeszło Arisie przez myśl. Nastolatka zastanawiała się, kiedy tak naprawdę zaczęła się zabawa i ile ludzi przyszło.
Muzyka stawała się coraz głośniejsza, a upragnione wejście znajdowało się coraz bliżej. Radosna wcześniej Arihyoshi, teraz szła całkowicie spokojna i pewna siebie. Na jej twarzy zagościł zadziorny uśmiech. Jej kroki stały się pełne gracji i seksapilu. Ominąwszy próg wejścia, zarzuciła włosami. Nie przeszkadzała jej bardzo głośna muzyka. Miała przecież czas, by się przyzwyczaić. To nie była jej pierwsza taka impreza. „Bywało gorzej” pomyślała. Wyminęła kilka osób i ukradkiem podeszła do baru.
-Konbanwa, Yuu-chan. - Przywitała się z barmanem. Młody chłopak, piętnastoletni, uśmiechnął się. Wyjął jeden kieliszek i odwrócił się w stronę butelek z alkoholem. Wybrał dwie z alkoholem i trzy z kolorowymi likierami. Zaczął je odpowiednio mieszać.
-Od razu dodatkowe dwa, dla przyjaciółek~.
-No to już się robi. Kaoru~~, pomóż mi!
Za blat wszedł drugi nastolatek i zaczął przygotowywać drinki.
Katsumi i Hana podeszły do barku dopiero po chwili. Mniej je zdziwiła głośność muzyki, niż wszystko inne. Aruko tłumacząc, jak wyglądają te imprezy, mówił szczerą prawdę.
Początkowo ujrzały tylko masę kolorowych świateł w ciepłych odcieniach, później dopiero ludzi. Zarówno tych poubieranych jak i tych, którzy zaczęli się rozkręcać, a co za tym idzie- rozbierać. Osób było naprawdę dużo, trudno byłoby ich zliczyć. Na parkiecie roiło się od młodych Amerykanek i Amerykanów. Gdzieniegdzie tylko można było zobaczyć jakiegoś Azjatę, czy też „typowego” Anglika i Europejczyka.
Niesamowite... Rzeczywiście, inaczej niż na imprezach...” pomyślała Hana. Spojrzała na Katsumi, która wskazała jej ręką kilka postaci. Udało jej się w tym tłumie wypatrzeć chłopaków, których wyminęły kilka godzin wcześniej i których Arisa nieco speszyła. Zastanawiała się nawet, czy nie podejść i zagadać, jednak zrezygnowała z tego powodu. Może później nadarzy się jeszcze okazja. Teraz lepiej będzie posiedzieć z dziewczynami, tym bardziej, że Arisa może niedługo zacząć nieźle imprezować.
Dziewczyny zajęły miejsca przy barze.
-No siema laski.- usłyszały za sobą znajomy głos. Odwróciły się w stronę dziewczyny o rudych, wręcz ognisto-czerwonych włosach. Eriko uśmiechała się radośnie, pokazując swoje śnieżnobiałe uzębienie. Po jej wzroku dało się poznać, że jest już lekko wcięta.
-Co tam u was?- zapytała, przytulając każdą z dziewczyn.
-A, jakoś leci.- odparła Katsumi, nie pewna co powiedzieć.
-Jest po prostu świetnie~.- na twarzy różowowłosej zagościł uśmiech, gdy tylko zobaczyła Eriko, a za nią Ann z jej przyjaciółką. Gwałtownie wstała i rzuciła się na siostrę.- Ann-chan~!
-Arisa~, nie strasz mnie tak więcej, głuptasku.- Ann pogłaskała młodszą (choć wyższą od siebie) po głowie.

Ann Staley była siostrą cioteczną Arisy, sześć lat starszą od różowowłosej, przybraną, bo od strony Matthew'a. Od młodszych lat interesowała się Japonią i azjatyckimi stylami (przez to, że w dzieciństwie oglądała „Czarodziejkę z Księżyca”), więc gdy dowiedziała się, że będzie mieć „siostrzyczkę” Azjatkę, bardzo się ucieszyła. We wczesnym dzieciństwie przefarbowała włosy na niebieski i pozostała przy tym kolorze mówiąc, że dzięki temu czuje się sobą. Jej włosy sięgały do pośladków, przez co nosiła dwa wysokie kucyki. Naturalnym kolorem jej oczu był turkus, jednak często zakładała czarne soczewki. Pomimo wszystko z wyglądu bardziej przypominała chłopca, niż dziewczynę. Była miłą, pełną energii dziewczyną, bardzo optymistyczną. Czasami zdarzało się jej mówić z sarkazmem, jednak było to naprawdę czasami. Lubiła zakładać spódnice, jednak lepiej czuła się w spodniach. I tak też była ubrana teraz: miała na sobie buty na wysokim obcasie, mającym około piętnaście centymetrów, dżinsowe poprzecierane rurki i luźną tunikę z flagą Wielkiej Brytanii.
Obok niej stała Emily Jonhson, rok młodsza od Ann blondynka. Jej włosy sięgały do ramion, oczy miała w niesamowitym kolorze, bo fioletowe. Na jej słodkich, rumianych ustach zawsze gościł uśmiech; nie miała się czym przejmować w życiu. Pracę miała wymarzoną (w tak młodym wieku była już nauczycielką klas podstawowych z w-fu), a w rodzinie nigdy żadnych problemów nie było. Zawsze chętnie pomagała innym, nigdy nie przeszła obok kogokolwiek obojętnie, jednak była przez to odrobinę naiwna. Śmiało dawała pieniądze potrzebującym, nawet jeśli jej zarobki nie były znowu jakieś imponujące, a potrzebujący jedynie udawali. Nosiła zarówno sukienki, jak i spodnie, byleby były w delikatnych, kwiatowych wzorach. Lubiła każdą dyscyplinę sportu, ale najbardziej koszykówkę (co swoją drogą pozwoliło jej na dobre dogadywanie się z Arisą). Na imprezę założyła żółtą koronkową mini, czerwone botki i niebieski sweter w białe koła, spod którego widać było grube ramiączka czerwonego podkoszulka. Na głowie zawiązała sobie kokardę w czerwono-białe paski.
Ann i Emily były lesbijkami, były parą. Niewiele osób o tym wiedziało. Prawdę powiedziawszy jedynie Arisa, a od dwudziestu minut też Eriko. Bały się powiedzieć o tym większej ilości osób, w końcu homoseksualizm nie jest czymś do końca „normalnym”, choć Arisa przekonywała je, że nie ma się czego bać.

Różowowłosa odkleiła się od swojej siostry i przywitała się z Emily, dopiero później z Eriko. Na szczęście rudowłosej wcale to nie przeszkadzało. Znowu siadła przy barze, wzięła napój przygotowany przez Yuukiego i powoli delektowała się jego smakiem. Chłopak przygotował takie same drinki pozostałym dziewczynom, jednak nieco lżejsze, nie wiedząc, jak wytrzymałe są. Później zrobił drinka innej osobie, a gdy nikogo więcej nie było, postanowił poobserwować otoczenie. Przypomniał sobie pierwszą taką imprezę, na której czuł się dość dziwnie. Teraz jednak był już przyzwyczajony. Zwrócił szczególną uwagę na kręcących się przy scenie dwóch mężczyzn; jeden miał długie, niebieskie włosy i był Chińczykiem, drugi zaś wyglądał na Koreańczyka. I to nie byle jakiego Koreańczyka, bo był on modelem. Tyle przynajmniej pamiętał o tych ludziach Yuuki. Próbował przypomnieć sobie coś jeszcze, przez co zamyślił się na dobre. Stał bez ruchu kilka minut, aż Kaoru (swoją drogą Koreańczyk z Japońskim imieniem) wyrwał go z tego transu. Podszedł do blondyna od tyłu i złapał go w pasie.
-Nad czym tak myślisz?- wyszeptał pytanie wprost do jego ucha. Nie potrzebował odpowiedzi, wystarczyło, że spojrzał w stronę, w którą patrzył jego przyjaciel. Uśmiechnął się zadziornie i zaczął szeptać Yuukiemu do ucha jakieś słowa.
Katsumi uśmiechnęła się do Arisy pytająco. Tamta oddała uśmiech.
-Ależ oczywiście, Katsumi-cchi. Nie musisz nikogo pytać, by zauważyć.
-No tak, masz rację.
-Ach, właśnie! Ann, Emily, jak idą wasze sprawy? No wiecie, powiedziałyście już komuś, że jesteście parą, czy nie?
-Arisa!- Ann krzyknęła, a Emily cała poczerwieniała.
-O, więc miałam rację.- Hana uśmiechnęła się.- Katsumi, jesteś mi winna kasę.
-Tak, tak, wiem to przecież. Chcesz teraz, czy później?
-Może lepiej później.
-Ok~.- Katsumi spojrzała na błękitnowłosą.- Ann no nie patrz tak, dało się domyślić, chociaż ja obstawiałam raczej, że jesteś bi. Wiesz, oceniasz wiele dziewczyn, ale zdarza ci się też męskie klaty, nie? Więc ja obstawiałam, że jesteś bi, Hana, że les.
-Obstawiałyście... JAKIEJ JESTEM ORIENTACJI?!- turkusowooka nie dowierzała.
-Wiesz...- wtrąciła się Arisa, która przez chwilę zagapiła się na Koreańskiego modela. Mężczyzna zdążył już podejść do baru i zamówić sobie mojito.- Przynajmniej nie oceniały twojej orientacji w terenie, a wiesz jaka ona jest.
-No tak...
-A właśnie. Gdzie poszli ci dwaj bracia?
Nastolatki zaczęły się rozglądać, jednak nigdzie nie mogły ich dojrzeć. Zastanawiały się chwilę, gdzie też mogli się podziać Aruko i Yuda. Po jakimś czasie uznały, że raczej poszli do pokoju. Arisa poprosiła Hanę, by do nich zajrzała. Podała jej dokładną drogę i wysłała dziewczynę do ich pokoju. Uznała, że tak będzie lepiej. Jej przyjaciółka mogłaby nie czuć się zbyt dobrze, kiedy impreza rozkręci się na dobre. Zabawy, jakie wymyślali organizatorzy z czasem zaczęły być coraz ciekawsze, ale razem z tym wymagało to coraz więcej rozbierania, a i o ochotników czasem było trudno. Wtedy wybierali z tłumu. Jeśli trafiliby na Hanę, dziewczyna mogłaby naprawdę nie poczuć się zbyt komfortowo.
Po wyjściu Hany, Katsumi i Arisa poszły na parkiet trochę potańczyć. Eriko za to rozpoczęła łowy, co oznaczało szukanie idealnego dla siebie faceta. Zagadała najpierw do jednego, później do drugiego i do następnych. Żaden nie był w jej typie, a jeśli już – był zajęty przez kogoś innego. W końcu, po bezowocnych poszukiwaniach wróciła do baru i usiadła, załamana. Poprosiła Yuukiego o Singapore Sling, które wypiła jednym łykiem. Właśnie wtedy podszedł do niej Koreańczyk.
-Hej...- zaczął, jednak szybko mu przerwała.
-Niech zgadnę. Chodzi o tę różową, nie? W końcu to ona tutaj jest uroczą Azjatką, modelką i ulzzangiem.
-Serio jest Azjatką? O tym nie wiedziałem.
-Nie? To dziwne, praktycznie wszyscy ją tutaj znają i o tym mówią. Na dodatek to modelka, więc wiesz...
-No tak, to akurat mnie nie obchodziło. Ale nie będę wprowadzał cię w błąd, rzeczywiście chodzi o nią.
-Idzie się domyślić.
-Z jakiegoś powodu przykuła mój wzrok, nie chcesz mi może czegoś o niej powiedzieć?
-Cóż... Nie, sam jej popytaj. Ja mogę ją co najwyżej tutaj zawołać. Ale jeśli oczekujesz czegoś więcej, niż rozmowy, musisz ją nieźle spić.
-Serio mogłabyś? Będę ci naprawdę wdzięczny~!
-No dobra...
Rudowłosa podniosła się bez zastanowienia, wypiła kolejnego drinka, którego wcześniej zamówiła i ruszyła chwiejnym krokiem na parkiet. Po chwili przeciskania się pomiędzy ludźmi, co w jej stanie nie było takie łatwe, dotarła do przyjaciółek. Powiedziała im o co chodzi i posłała Arisę w stronę modela. Katsumi za to wzięła pod rękę i ledwo mówiąc „chożmy, jeżdże zie nie po...poałam”, zaciągnęła ją w stronę chłopaków, których wcześniej mijały jej przyjaciółki. Niestety, tuż przed nimi potknęła się i upadła prosto na twarz. Katsumi zaczęła podnosić przyjaciółkę, uśmiechając się głupio w stronę chłopaków, którzy patrzyli się jak na dwie mało inteligentne osóbki.
-Przepraszam za nią. Troszkę ją już wzięło, więc...
-Widzimy. Nawet bardziej niż troszkę. Ale cóż... Trudno. Jestem Josh. To jest Edward, Mike i Aidan. - przedstawił się blondyn, po czym wskazywał na kolejnych mężczyzn. - A panienki to?
-Jestem Katsumi, ta tutaj to Eriko.
-Miło poznać.
-Mie rownie..eeeeeeeeesz. - odezwała się Eriko, której wreszcie udało się podnieść. - Wienc? Od jakkiego czazu wol... wolon... tarararara?
-Wolontariusze? Od kilku miesięcy, więc trochę nas zdziwiła taka impreza. W takim miejscu...- odezwał się Aidan.
-Jeżże zie przyyczaidzie. To jaaaaaak, który chentny do dęzienia? No dawajta bejbe, może nie jestę taa dziunia jak Arisa, ale też mam to zoś. - Eriko uśmiechała się jak głupia, opierając się o Katsumi.
-A ustaniesz? - zapytał rozbawiony Mike.
-Ożywiźzie! - czerwonowłosa odeszła od Katsumi i przeszła dwa kroki, po których poplątały jej się nogi i potknęła się po raz kolejny. Wpadła na Mike'a, który złapał ją w mocnym uścisku. Zbyt zdziwiona nie poruszyła się.
-Na pewno możesz tańczyć? - blondyn zaśmiał się.
Nie odpowiedziała.
-Oy, Eriko, żyjesz?
Nastolatka spojrzała się na chłopaka. Był z dziesięć centymetrów wyższy i miał śliczne, błękitne oczy. Wpatrywała się w nie przez chwilę, aż odrobinkę przetrzeźwiała.
-Wiesz, taniec chwilowo odpada, skoro ledwo stoisz na nogach. A taka śliczna tap madl z ciebie, pewnie nieźle wywijasz na parkiecie... Może chcesz wyjść na zewnątrz trochę się przewietrzyć?
-Ymm... - Eriko odpowiedziała dość inteligentnie, spuszczając głowę. Na jej policzkach pojawiły się rumieńce, na sto procent związane z komplementem, jaki dostała. Tak naprawdę nie sądziła, że spotka kogoś, kto chociażby powiedziałby jej komplement. A Mike? Cóż, znała go już wcześniej. Widziała w niejednym magazynie o modzie. Był wschodzącym modelem. W jej klasie każda dziewczyna wiedziała, kim jest i marzyła o tym, by zostać jego dziewczyną.
-Dobra, chodź. - chłopak wziął dziewczynę pod ramię i ruszył w stronę wyjścia.



Hana stała pod drzwiami jedynego pokoju w najdalszym i najciemniejszym korytarzu lewego skrzydła sierocińca. Zastanawiała się, dlaczego przyjaciółka poradziła jej nie spędzać czasu z resztą znajomych, a odejść daleko od imprezy. „No nic. Może oni mi to wytłumaczą.” pomyślała, po czym bez zastanowienia otworzyła drzwi i weszła. Widok, który zobaczyła nie mało ją zaszokował.

------
I na tym dziś zakończymy. Do zobaczenia niebawem! ヽ(*≧ω≦)ノ