czwartek, 16 maja 2013

Carpe Diem - "Taka biba" cz.1

Witajcie, tu znowu ja- Arique-chan~. Stęskniliście się? Mam dla was nowe opowiadanie, ale tak jak reszta, raczej nie związane z tym, co pisze Kas. No chyba, że ona będzie chciała to gdzieś wepchnąć. Podzieliłam to opowiadanie na dwie części, ponieważ jest odrobinkę... długie.  Zresztą, wciąż jest w fazie pisania i przerabiania, dlatego część 2 będzie za jakiś czas. Pomiędzy tekstem możecie znaleźć linki do muzyki, co by się bardziej wkręcić, a poza tym będą nie tylko obrazki- teraz też zdjęcia. To raczej tyle w sprawach biznesowych, przejdźmy do konkretów. ^^
BON BON - Hey!Say!7

Tego dnia Arisa nie wybierała się w żadne konkretne miejsce, więc zgodziła się iść wraz z przyjaciółkami na miasto. Kończyły wyjątkowo wcześnie, jeszcze przed 12. Gdy dziewczyny usłyszały, że różowowłosa zgadza się „poodwiedzać” z nimi  sklepy pełne różnego rodzaju ciuchów, butów i kosmetyków, niemalże jednocześnie krzyknęły „No wreszcie!”.
 
-No wybaczcie mi, dużo spraw mi się zawaliło w jednej chwili~.- Arisa starała się przebłagać przyjaciółki o wybaczenie.
-No jasne. Ciągle się zrywałaś z dodatkowego japońskiego, choć tak bardzo lubisz ten kraj i język.- odparła z niesmakiem Hana.- I za każdym razem szłaś nie w stronę domu, a metra. Gdzie ty niby jeździłaś?!
-Na przedmieścia…
-Ach tak, „na przedmieścia”. I mówisz to tak, jak gdyby nic? Co ty tam robiłaś?!
-Wybacz, nie mogę tego powiedzieć.
-Czemu?
-Bo nie wiem, czy oni by tego chcieli… ech…
-I dla jakichś ludzi nie chcesz nam powiedzieć? Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami! – głos Hany był pełen wyrzutów. Nigdy się nie szczypała, jeśli coś jej nie pasowało.
-Czasami nawet przyjaciółki nie mówią sobie wszystkiego…
-DZIWECZYNY! DOSYĆ!- wtrąciła Katsumi. Kłótnia przyjaciółek zaczęła doprowadzać ją do szału.- Idziemy na zakupy, żeby się odstresować, a nie pozabijać! Prawda~?
-No tak, tak. Przepraszamy~~.
-Świetnie~! A teraz chodźmy do House’a, tam znajdziemy przynajmniej coś dla Arisy i może dla siebie też. Hehe~.
 
Nastolatki weszły do sklepu. Arisa uśmiechnęła się na widok luźnych bluzek na grubych ramiączkach i podbiegła do nich. Na oko potrafiła określić, który rozmiar będzie na nią dobry i w którym wzorze będzie jej najlepiej. Wybrała więc zwykłą, białą, a do niej już wcześniej upatrzoną bladoróżową spódnicę za kolana. Podeszła do kasy i zapłaciła.
-Muehmuehmueh, półdarmo.- uśmiechnęła się zadowolona.
-Ile?
-Prawie pięć dyszek~.
-Dziewczyny~~, co myślicie o tej sukience?- dobiegł je głos Hany z przymierzalni. Momentalnie się tam udały. Fioletowowłosa stała ubrana w śnieżnobiałą, zwiewną sukienkę w różowe kwiaty.
-Świetna~!- zawołała Arisa.- Bierzesz ją.
-Nie wiem, raczej nie mam pasujących butów…
-Dlatego później pójdziemy do CCC, czy coś. Myślisz, że ja mam pasujące buty?- spytała Arisa.
-Patrząc na to, że samych balerinek masz pięć par, to tak. Masz pasujące buty.- zaśmiała się Katsumi.- Po co ci więcej?
-Moje problemy są większe, niż możesz się spodziewać, kochana. Teraz chcę jakieś sandałki~.
-Masz problemy…
-No przecież mówię~! Tak, czy tak, Hanuś, bierzesz ją.
-Ciekawe, jak droga…
-A czy to ważne? Najwyżej ci się dołożymy, bylebyś ją miała~!- pisnęła Katsumi, która dopiero co zauważyła, jak jej przyjaciółka uroczo wygląda w sukience.
Przez chwilę Hana zastanawiała się, co zrobić. W końcu zapłaciła za ubranie i dziewczyny wyszły ze sklepu.
-No i bucików sobie nie kupię. – zauważyła fioletowowłosa, patrząc do portfela.
-Nie martw się.- odparła Katsumi.- Ja i Arisa się złożymy i kupimy ci te buciki~i. To będzie taki prezent.
-A ja mam lepszy pomysł.- różowowłosa wydawała się zamyślona.- Kasumi kupi ci buciki, a ja jakieś fajne dodatki. Taki prezent z okazji wiosny, hehe~.

-Ale po co mi to?- Hana załamała się.
-Bo trzeba się zacząć stroić. Póki co dla nas, a później dla swojego chłopaka~.
-Ja miałabym mieć chłopaka?
-No chyba nie dziewczynę? Iks de~e.
-Znowu to powiedziałaś.
-O boże… nie, nie przychodź. Dobra, lecimy do CCC~!
 
 
Dziewczyny weszły do kolejnego sklepu. Miały nadzieję, na szybkie wyjście z niego, jednak to nie było takie łatwe. Zanim każda znalazła odpowiednie obuwie minęło dziesięć minut, a kolejne dziesięć zeszło na szukanie odpowiedniego rozmiaru. Katsumi, nie widząc nic ciekawego, dała sobie spokój z zakupami. Uznała, że zawsze może poprosić Emmetta, by przywiózł jej coś fajnego. Chodziła więc tylko za przyjaciółkami, ale jej zapał nie zmalał. Na widok ślicznych, beżowych balerinek z kokardkami, aż zapiszczała. Spojrzała na cenę. „115zł… wcale nie tak dużo…” pomyślała i zawołała do siebie Hanę. 
-Będą się świetnie komponować, jeśli kupimy ci do tego odpowiednią torebeczkę. Arisa, spójrz~!
-Co takiego?- dziewczyna podbiegła do znajomych, chwyciła półbuta w rękę i zaczęła dokładnie oglądać.- Chcesz do tego dużą torbę, czy małą torebeczkę?
-Raczej małą…- odparła Hana. Była trochę zmieszana ekscytacją przyjaciółek i ich zapałem, do zakupienia jej nowych rzeczy. (Tym bardziej, że teraz miała małe problemy pieniężne w domu, o czym one wiedziały).
-Świetnie~. Pójdziemy do Butiku, tam widziałam taką fajną torebkę beżową. Będzie idealna~! A teraz znajdźcie rozmiar, ja idę po moje sandałki~.
Po jakichś pięciu minutach wszystkie stały przy kasie. Podekscytowana Arisa nie mogła ustać w miejscu i przeskakiwała z jednej nogi na drugą.
 


Sekaiichi Hatsukoi Ed Full
W końcu udały się do butiku oddalonego o dziesięć minut drogi. Katsumi zaczęła narzekać na pogodę, choć po dwóch tygodniach deszczu i mrozu powinna się cieszyć. Był początek maja. Temperatura dochodziła do 30 stopni Celsjusza, a promienie słoneczne mocno ogrzewały przechodniów, którzy postanowili wybrać się na miasto. Na błękitnym niebie co jakiś tylko czas przelatywały śnieżnobiałe obłoczki. 
Przyjaciółki zwróciły uwagę na przechodzących czterech mężczyzn. Mieli koło 17, może 18 lat, a ubrani byli modnie, w wąskie spodnie, trampki lub mokasyny i kolorowe bluzki, na które zarzucone mieli rozpinane swetry, bluzy albo marynarki. Fryzury mieli różne; proste lub delikatnie zakręcone, krótkie albo do ramion; było dwóch brunetów, jeden blondyn i jeden czarnowłosy. Z buziek mogli kojarzyć się z nastoletnimi gwiazdami pop.
Arisa nie udawała nawet nie zainteresowanej i gdy tylko się wyminęli, okręciła się, by dokładniej ich ocenić. Chłopcy też patrzyli w jej stronę. Możliwe, że z kimś im się kojarzyła. Uśmiechnęła się i pomachała im. Speszyli się i szybko odwrócili głowy, zajmując się rozmową na jakiś temat. „Huh? Uroczo~~.” Pomyślała, po czym zaśmiała się.
-Jesteś zła. Tak chłopaków peszyć?
-Ale oni byli tacy uroczy w swoim zachowaniu~~. Gdyby odmachali, to bym podbiegła i zagadała, a tak, to nie wiem…
Hana i Katsumi roześmiały się.
-No co?
-Naprawdę jesteś zua~~.
-I straszna, stanowczo straszna.
-Ahan, straszna ja zawsze spoko. Iks-de~.
-Znowu…
-Wiem, kij z tym.
Weszły do Butiku, z którego wyszły po dziesięciu minutach, z zakupem w ręce. Zastanawiały się, gdzie iść dalej. Kiedy Hana rzuciła propozycję lodów, wszystkie się zgodziły. Skręciły w stronę ulicy z najlepszą lodziarnią i przeszły kilka kroków, gdy ktoś z tyłu popchnął Arisę, a gdy zaczęła upadać, złapał ją.
-Ach, Arisa, gomen.- To był Yuuda. Chłopak uśmiechnął się przepraszająco, a po chwili podbiegł do niego Aruko i mocno kopnął brata w łydkę. 
-Ał! Przecież ją przeprosiłem, Ru-chan~.
-Chłopaki~~. Ohayou~. Jak wam idzie otwieranie się na innych?- Arisa przywitała się, a jej przyjaciółki stanęły zdziwione.
-Kim oni są, Arisa?- spytała Katsumi.
-Jestem Yuuda, 15 lat. A to mój młodszy o rok brat, Aruko. Miło poznać.
Obaj skłonili się.
-Możemy wam potowarzyszyć?- zapytał Aruko. Jak kiedyś zauważyła Arisa, chłopak mówił, lecz odzywał się rzadko. Oszczędzał głos, gdyż świetnie śpiewał, ale bardzo go to męczyło (tak, jak wiele pojedynczych zdań).
-Hmm… Czemu nie?- odparła Katsumi.
Dalej szli  w piątkę. Po zakupieniu lodów chodzili bez celu, beztrosko rozmawiając. Dziewczyny dowiedziały się wiele ciekawych rzeczy o znajomych Arisy, jednak nikt do tej pory nie powiedział im, że bracia są sierotami.
Wybiła piętnasta.
-Oho, musimy wracać.- zauważył Yuuda.- Arisa, odprowadzisz nas?
-Spoczko~~.
-My też możemy?- zapytała Hana.
Yuuda spojrzał na brata, który do tej pory odezwał się tylko raz. Nic nie odpowiedział. Nie kiwnął nawet głową, ale starszy i tak wiedział, jak brzmi odpowiedź.
-Jeśli tylko chcecie~.
-Świetnie~!
-Ale to trochę daleko, a chcemy iść pieszo.
-Daleko?
-Nom, na północno-wschodnie przedmieścia.
Hana spojrzała gniewnie na Arisę.
-Ty nic nie rozumiesz…- szepnęła Arihyoshi.
-No właśnie! Przypomniało mi się coś ważnego~! Robimy dzisiaj imprę, znaczy się zarządca postanowił. Wiesz, dla domowników od 14 roku życia i dla wolontariuszy 14-20 lat. Przyłączysz się? Twoje znajome też będą mile widziane~~. Skoro będzie Ann, jej przyjaciółka i Eriko…
-Teraz mi mówisz?! Muszę się przebrać! Chodźcie ze mną! 
Arisa pobiegła w stronę swojego domu, a jej przyjaciele- oczywiście- popędzili za nią. Po bliżej nieokreślonym czasie wszyscy znaleźli się w domu nastolatki. Hey Kyuun ugościła młodych jak własne dzieci, co było oczywiście normalne, a jej córka w tym czasie pobiegła się przebrać.
-Więc idziecie na imprezę?- spytała kobieta, podając nastolatkom szklanki z wodą.
-Tak, ale proszę nie mówić moim rodzicom. – odparła Katsumi.- Nie ma ich chwilowo w domu, więc…
-Tak samo ze mną.- dodała pospiesznie Hana.
-Ach, rozumiem, rozumiem. To nic takiego, nawet nie mam zamiaru mówić.- Hey uśmiechnęła się delikatnie.
-Ach, nawet nie wiemy, jaki to rodzaj imprezy.- zauważyła granatowowłosa.
-Najgorszy. Chlanie, ćpanie, rozbieranie się, „bo gorąco”, i tak dalej.- doszedł ich znudzony głos Aruko.
-Ojeju…- Hey zdziwiła się.- Takie rzeczy w sierocińcu?
-SIEROCIŃCU?!- krzyknęły obie nastolatki.
-Tak, sierocińcu.- do salonu weszła Arisa. Ubrana była w bardzo krótkie jeans’owe spodenki, luźną białą bluzkę na ramiączkach z za dużym dekoltem (widać było jej czerwony biustonosz) i złote szpilki. Miała też złotą torebeczkę, w której zmieściła portfel, komórkę (dwie komórki) i błyszczyk. Włosy pozostawiła proste, jedynie grzywkę upięła srebrnymi spinkami.
-ZMIEŃ TĘ BLUZKĘ NATYCHMIAST!- wydarł się Matthew, który dopiero wrócił z pracy.
-Nie zmienię~.
-Owszem zmienisz!
-Nie, ponieważ: a) idę na imprezę, trza sobie sprawić chłoptasia (a jak wiemy wolontariusze mogą być fajni); b) wyglądam w niej zajebiście; c) trzeba podkreślać swoje kształty~. – w tym momencie wskazała na swój biust.
Pan Staley wykonał przysłowiowego „facepalm’a”.
-Dziecko… Jesteś za młoda, masz dopiero szesnaście lat…
-Ale jestem już wyjątkowo rozwinięta fizycznie i psychicznie, więc nie widzę problemu~.
-Córciu…
-„Raj, którego nocą pragniesz tak, jak ja~…”- zanuciła.
-Ech, no dobrze córeczko, tylko się nie przelicz. 
-Z czym?
-Ze swoim rozwinięciem, albo z tym, że kogoś sobie znajdziesz…
-A w ogóle to czego na tej imprezie nie wolno, a co wolno?- wtrąciła Katsumi.
-Więc tak…- Arisa zaczęła tłumaczyć dziewczynom, co wolno na imprezie dla nastolatków od 14 roku życia w tym jednym domu dziecka. (Za dużo, by wypisywać…)- A nie wolno… Cóż, jedynie wdawać się w bójki, lub uprawiać seks. Wiecie, jednak to nie ten wiek, a jakby któraś podopieczna zaszła niedajboże w ciążę, to byłby problem…
-Ale ludzie i tak mają to gdzieś i robią co chcą.- dokończył Yuuda.
-A o tym to nie słyszałam… Nieźle się porobiło.- różowłosa zachichotała.- Ale zanim wyrobicie sobie zdanie o tym sierocińcu, to uwierzcie, że to naprawdę dobre miejsce ze świetnymi warunkami.
Rozmawiali tak jeszcze kilka godzin. Dziewczyny uznały, że pożyczą od Arisy ciuchy na tę okazję. Katsumi (jakimś cudem) znalazła dla siebie białą bluzkę z krótkim rękawem, ciemne rurki i czarną kamizelkę. Hana zaś wzięła przyduży różowy sweterek i granatową mini.
 
 
Około godziny 19.00 wyszli z domu Arihyoshi. Pogoda wciąż dopisywała i nic nie wskazywało na to, że mogłaby się zepsuć. Powoli się ściemniało.
-Jedziemy, czy idziemy na piechotę?- spytał Yuuda.
-Ja bym się przeszła, ale nie wiem, jak wy.- odparła Arisa.
Po chwili każdy zgodził się na spokojny spacer. Po drodze Hana i Katsumi ciągle prosiły przyjaciółkę, by poprawiła sobie bluzkę. Ta jednak nie zwracała na to uwagi i szła dalej, pozwalając jakimś mężczyznom patrzyć się na siebie. Dobrze wiedziała, w jakim stanie najprawdopodobniej wróci do domu i jak po drodze narozrabia. 
Hana czuła się dziwnie. Coś w środku nie pozwalało jej teraz bawić się tak, jak przyjaciółki. Nie mogła pojąć, jak można urządzać imprezę w sierocińcu, ale… Ale jeśli Arisa chodziła przez ten czas właśnie do domu dziecka, Mitsuzawa chyba powinna ją przeprosić. Jednak jak miała ją przeprosić, jeśli należała do grupy większości ludzi, tych, którzy nie potrafią przyznać się do błędu? Zresztą, Arihyoshi nie wyglądała na przejętą. Wydawałoby się wręcz, że nie chce o tym rozmawiać. I rzeczywiście tak było. W końcu fioletowowłosa postanowiła zapomnieć o sprawie i bawić się z resztą, ale nie pić, tak, jak przyjaciółki. Zdawała sobie sprawę z tego, że dziewczyny z chęcią zasmakują napojów grzechu. „Tym bardziej, jeśli będzie Ann i Eriko.” Pomyślała.
W końcu po blisko godzinie łażenia skrótami dotarli do olbrzymiego i zadbanego domu dziecka...

~~
C.D.N. (za jakiś czas)~
A teraz kilka zacnych cosplayów Megurine Luki, albowiem nie mogę się powstrzymać. :>






I tyle~~ A teraz sayonara, wrócę do Was za jakiś czas~! :3